NEWS
Dramat 😰
Tragiczne wydarzenia w amerykańskim stanie Kentucky. 10-miesięczna Scottie Gwyn Crowell zmarła po spędzeniu około ośmiu godzin w zamkniętym samochodzie. Dziewczynkę miała rano zawieźć do żłobka jej 61-letnia babcia, lekarka Stacey Fazenbaker. Kobieta pojechała jednak prosto do pracy i – według dotychczasowych ustaleń – zapomniała, że wnuczka nadal znajduje się w foteliku na tylnym siedzeniu.
Przez kolejne godziny nikt nie zorientował się, że dziecko nie dotarło do żłobka.
Ojciec przyjechał po córkę. Wtedy odkryto tragedię
Dopiero około godziny 16 ojciec Scottie przyjechał do żłobka, aby odebrać córkę. Na miejscu dowiedział się, że dziewczynki tego dnia w ogóle nie było w placówce.
Rodzina natychmiast zaczęła podejrzewać, że dziecko mogło pozostać w samochodzie babci.
Stacey Fazenbaker wraz z innymi pracownikami kliniki wybiegła na parking. 10-miesięczna dziewczynka rzeczywiście nadal znajdowała się w aucie.
Wezwano służby ratunkowe. Policjanci podjęli próbę reanimacji dziecka, jednak jego życia nie udało się uratować.
Scottie miała spędzić w samochodzie około ośmiu godzin.
Na zewnątrz było około 35 stopni
Warunki pogodowe tego dnia były wyjątkowo niebezpieczne. Temperatura w Madisonville wynosiła około 35 stopni Celsjusza.
W zamkniętym samochodzie mogła być znacznie wyższa – według przytaczanych informacji nawet około 46 stopni.
Długotrwałe przebywanie niemowlęcia w takich warunkach zakończyło się tragedią.
Policja wyjaśnia okoliczności śmierci dziewczynki
Amerykańskie służby prowadzą dochodzenie mające dokładnie odtworzyć przebieg wydarzeń.
61-letnia Stacey Fazenbaker została poddana badaniom na obecność alkoholu i środków odurzających. Według dotychczasowych informacji śledczy spodziewają się jednak, że wyniki będą negatywne.
Lekarce nie przedstawiono dotąd zarzutów. Policja nie wyklucza jednak, że po zakończeniu czynności sprawa może zostać skierowana do sądu.
Zaplanowano również sekcję zwłok 10-miesięcznej Scottie, która ma pomóc w ustaleniu dokładnej przyczyny śmierci dziecka.
